Jak niedźwiedzie nauczyły się pływać

5 min
15. Jul'25

Lato to długie dni, morze, wakacje, basen, arbuzy i lody. Nic dziwnego, że nasze misie po prostu kochają lato. Nie muszą nawet chodzić do szkoły, co Oli uwielbia, i nie muszą wstawać wcześnie rano, z czego cieszy się Bruno. Mila nie może się doczekać września i szkoły, ale jak sama mówi: „lato jest stworzone do badań terenowych”. To lato jest jednak wyjątkowe, ponieważ misie chcą nauczyć się pływać!

Dzieci najlepiej uczą się przez zabawę

Tata Niedźwiedź i Mama Niedźwiedź dobrze pływają, ale ich maluchy wciąż są trochę niezdarne, a Bruno, choć się do tego nie przyznaje, jest trochę przestraszony. Mila jest też ostrożna. A Oli? Wskakuje do wody głową w dół. Twierdzi, że najlepszym sposobem na naukę pływania jest wpadnięcie do głębokiej wody. Szkoda tylko, że za każdym razem zaczyna się tonąć, a Wujek Ratownik ma pełne ręce roboty. Dlatego woli nie wychodzić z wody i czeka, aż Oli wpadnie do wody, żeby go złapać.

„Ach, te nasze dzieci” – westchnęła niedźwiedzica i wraz z ojcem postanowili powierzyć naukę pływania profesjonalnemu instruktorowi. Nauczenie jednego dziecka pływania to jedno, nauczenie trzech niedźwiedzi to zupełnie co innego. Jeden skacze i tonie, drugi patrzy na wodę i próbuje jej, a trzeci trzyma w ręku kartkę i długopis i oblicza opór wody.

Instruktor zmierzył niedźwiedzie i westchnął. „No dobrze! Chodźcie tu wszyscy troje. Mila, pływanie to nie nauka. Brunko, woda w basenie zawiera chlor i nie nadaje się do picia, ale nie ma się czego bać. A ty, Oli! Najpierw nauczymy się pływać, a dopiero potem wskoczymy do wody, a nie odwrotnie. Ale najpierw pobawimy się w mniejszym zbiorniku wodnym”.

Instruktor zabrał więc dzieci na płytszą wodę i zaczął się z nimi bawić. Rzucali piłką, pluskali się i szaleli. Dostali też kółka, rękawki i deskę do pływania. Dzięki nim nauczyli się ufać wodzie i stopniowo zapuszczali się na głębszą wodę. „Świetnie!” – zachwycił się instruktor. „Teraz możemy pójść o krok dalej”.

Bąbelki w wodzie i nauka oddychania

Instruktor zabrał dzieci na brzeg basenu i wyjaśnił im, że będą puszczać bąbelki w wodzie. „A po co?” – zapytała Mila po raz milionowy, chcąc poznać każdy szczegół pływania. Instruktor wziął głęboki oddech i po raz milionowy odpowiedział na dociekliwe pytania Mili. Cała trójka była w wodzie, trzymając się krawędzi basenu łapkami. „Wydychając do wody, nauczysz się prawidłowo oddychać i kontrolować oddech, pozbędziesz się strachu przed wodą i poczujesz się dobrze pod wodą. Kiedy się wynurzysz, weź głęboki oddech, zanurz twarz w wodzie i puść bąbelki”.

Nauka pływania zajęła maluchom trochę czasu. Oli był zbyt szybki i chętny, nawet wziął kilka wdechów wody. Mila posłuchała instrukcji i opanowała technikę za jednym zamachem. Brunko nawet zjadł trochę bąbelków. Ale ostatecznie wszyscy dali radę. Udało im się wziąć pełny oddech nad wodą i wypuścić powietrze do środka.

Kopiemy i nurkujemy

„Czy mogę już wskoczyć do wody?” zapytał podekscytowany Oli. „Jeszcze nie, potrafisz tylko kontrolować oddech. Musisz się jeszcze kilku rzeczy nauczyć”. Instruktor uziemił Oliego, który już spoglądał z najwyższej trampoliny. „Teraz nauczymy się jednocześnie kopać do wody i nurkować pod wodą” – powiedział instruktor i nasze młode dostały kolejną ważną lekcję pływania.

Młode młode ponownie chwyciły krawędź basenu, ale tym razem położyły się na wodzie. Wdychały powietrze nad wodą, wydychały pod wodą, a w międzyczasie nauczyły się tzw. kopnięcia pełzającego. Kopanie jest ważną częścią pływania i młode młode bardzo to polubiły. Dzięki niemu nauczyły się utrzymywać ciało nad wodą.

Leżymy na wodzie

„Woda naprawdę nie jest taka straszna” – powiedział radośnie Bruno. „Może kiedyś nawet wystartuję w igrzyskach olimpijskich”. Brunko, który najbardziej bał się wody ze wszystkich, był zachwycony. Teraz wie, że woda jest przyjacielem i że tłuszcz na brzuchu, który nagromadził się po jedzeniu miodu i ciasteczek, nie jest czymś, co można by wyrzucić, ponieważ woda sprawia, że lepiej unosi się na wodzie i może się zrelaksować. Leżenie na wodzie było dla niego łatwiejsze niż dla Mili i Oli. Mila ciągle zastanawiała się, czy leży w odpowiedniej pozycji względem wody, a Oli chaotycznie machał górnymi i dolnymi łapami.

Jednak z czasem koty nauczyły się leżeć na wodzie zarówno na brzuchu, jak i na grzbiecie. W kształcie rozgwiazdy i unosząc się na wodzie, z nogami wyciągniętymi za siebie i rękami przed sobą.

Zaangażujmy nasze ręce

Dopiero gdy instruktor był pewien, że koty opanowały oddychanie, potrafią unosić się na wodzie (i nie utonąć przy tym) i potrafią kopać, nauczył je pracy górnymi łapami. Nauczył je kręcić żabką i kraulem. Nie było łatwo, ale wszystkie trzy koty nauczyły się pływać. Mila najbardziej lubiła żabkę, Olim najbardziej lubił kraula ze względu na jego szybkość, a Brunko najbardziej lubił styl dowolny i grzbietowy.

Po pomyślnym ukończeniu kursu instruktor wręczył każdemu zuchowi dyplom. Mila została nagrodzona za wzorową technikę oddychania, Brunko za słynny styl dowolny, a Oli za odważne skoki. Nie możecie sobie nawet wyobrazić, jak szczęśliwi byli wszyscy ratownicy na basenie, że Oli nauczył się pływać. „Teraz naprawdę mogę być żeglarzem” – powiedział Oli z entuzjazmem do mamy, dumnie pokazując jej swój dyplom. „A na wakacjach przepływam całe morze”. Małe zuchy pokochały pływanie, pływały w jeziorze, w morzu i regularnie chodziły na basen. W końcu, kto wie? Może kiedyś wystartują w zawodach na Igrzyskach Olimpijskich.

Pomóż ulepszyć ten artykuł
Czy ten artykuł jest pomocny?